Zabrakło nam strażaków!
data: 2011-03-10 (12:11)
W środę strażacy z powiatu pabianickiego aż 12 razy wyjeżdżali do pożarów. Na zabezpieczenie komendy w Pabianicach musieli ściągać ochotnicy z Pabianic i Woli Zaradzyńskiej.
Zaczęło się o godz. 10.52 na krajowej "14" w Chechle Drugim, gdzie zderzyły się trzy samochody. Strażacy po wykonaniu rutynowych czynności pomknęli na sygnale na ul. Zakrzewki w Dobroniu, gdzie w ogniu stanęła stodoła.
- Gdy strażacy dotarli na miejsce w ogniu stał cąły budynek. Strażacy podali sześć prądów wody, którą trzeba było dowieźć - informuje aspirant Michał Kuśmirowski, rzecznik Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Pabianicach. - Ogień strawił cały budynek. Prawdopodobną przyczyną pożaru było zaprószenie ognia przez nieznane osoby.
Kiedy strażacy w najlepsze zmagali się z ogniem w Dobroniu, w płomieniach stanęła altana w Wincentowie. 18 strażaków zmagało się z pożarem ponad godzinę i 10 minut. Spłonęła cała altana wraz z wyposażeniem, straty oszacowano na 10.000 złotych.
W komendzie w Pabianicach zabrakło strażaków. Zadysponowano więc ochotników z OSP Pabianice. Ledwie wjechali do garażu, a już musieli pędzić na ul. 20 Stycznia, gdzie spalił się hektar nieużytków. Było groźnie, bo rozprzestrzeniający się wraz z silnym wiatrem ogień podchodził pod budynki garażowe oraz stację benzynową.
Niemal w tym samym czasie 10 strażaków z Konstantynowa walczyło z pożarem 600 metrów kwadratowych trawy przy ul. Mickiewicza. Tymczasem do Pabianic ściągnęły posiłki z Woli Zaradzyńskiej. Niemal od razu strażacy musieli jechać o pożaru słomy w Pawłówku. Dołączyli do nich wracający z pożaru przy ul. 20 Stycznia ochotnicy z Pabianic.
- Gospodyni wypalała krzaki w pobliżu sterty słomy. Czyniła to tak nieuważnie, że wiatr przeniósł płomienie na słomę, która błyskawicznie się zajęła ogniem - relacjonował dowódca akcji. - W akcji gaśniczej brało udział 19 strażaków. Trwała ponad godzinę.
Kiedy strażacy wracali z Pawłówka, na wysokości Jadwinina zobaczyli dym. Wezwania jednak nie było.
- Ledwie zdążyli wrócić do jednostki, musieli jechać właśnie do Jadwinina - informuje asp. Kuśmirowski. - Przy drodze na Rydzyny paliło się 1.000 metrów kwadratowych nieużytków.
W tym samym czasie pogorzelisko w Wincentowie na prośbę policjantów dogaszali i przetrząsali ochotnicy z Chechła. A strażacy z Woli pojechali na ul. Południową do Woli Zaradzyńskiej, gdzie płonęło 300 metrów kwadratowych traw.
- Później na ul. Południowej w Pabianicach w budynku mieszkalnym w ogniu stanęły drzwi. Prawdopodobnie to było podpalenie - przyznaje asp. Kuśmirowski. - Drzwi ugaszono jednym prądem wody. Wewnątrz lokalu nie było żadnych osób. Mieszkanie przewietrzono. Interwencję przejęli policjanci.
W godzinach wieczornych paliły się kontenery na śmieci przy ul. Kolbego i Łaskiej. A strażacy z Konstantynowa znów zmagali się z pożarem trawy przy ul. Mickiewicza.
Liczba strażackich interwencji stanęła więc na dwunastu.





dodaj swój komentarz Komentarze (1)
ciekawe...
ile byłoby mniej pożarów, gdyby nie to kretyńskie wypalanie traw? Po co i na co to komu? Chyba w żadnym innym cywilizowanym kraju nie praktykuje się już takich zwyczajów, tylko u nas jest jak za króla Ćwieczka.