"Wynoście się stąd!" Mieszkańcy nie chcą odwiertów
data: 2010-04-14 (12:12)
- Nie możecie zrozumieć, że Was tutaj nie chcemy? - pytali mieszkańcy gminy Pabianice, którzy zebrali się w piątek wieczorem na spotkaniu dotyczącym odwiertów prowadzonych w Jadwininie. Dostało się Elektrowni Bełchatów, firmie realizującej odwiert, wójtowi gminy Henrykowi Gajdzie.
Głos jako pierwszy zabrał Józef Mil, prezes Przedsiębiorstwa Robót Górniczych i Wiertniczych, które od miesiąca na zlecenie Elektrowni Bełchatów wwierca się w ziemię w Jadwininie. Odwiert ma mieć 2,5 kilometra głębokości, obecnie wiertło znajduje się ok. 700 metrów pod ziemią.
- Za pięć miesięcy wyprowadzimy się z tego terenu, zrekultywujemy plac, zasiejemy trawę. Odwiert wypełnimy betonem, warstwa po wartstwie - obrazował prezes, próbując przekonać zaniepokojonych mieszkańców. Musiał zmierzyć się z zarzutami, dlaczego uciążliwe i hałaśliwe prace prowadzone są do późnych godzin wieczornych i dlaczego maszyn nie wyłączono nawet na czas świąt Wielkanocnych. - Tego wymaga proces technologiczny - przekonywał.
Mieszkańcy odrobili pracę domową. Popisywali się wiedzą, zadawali bardzo konkretne i szczegółowe pytania.
- Co z własnością ludzi, na których terenie mógłby być zatłaczany dwutlenek węgla? Jaki wpływ na środowisko ma zatłaczanie CO2 pod ziemię? - próbował dowiedzieć się Tomasz Jakubowski, mieszkaniec Jadwinina.
- Nie ma żadnych doświadczeń w składowaniu tego typu substancji. Francja, Hiszpania, Niemcy, Włochy wycofały się z tego projektu. Może dojść do zakwaszenia gleby, skażenia wód - wypowiedź Katarzyny Miszczak z Pawlikowic obecni na sali podsumowali gromkimi brawami.
Mieszkańcy apelowali, by władze gminy natychmiast doprowadziły do przerwania badań natychmiast. Przekonywali, że sfinalizowanie badań może zakończyć się nadaniem koncesji PGE Bełchatów na eksploatowanie terenu pod Pawlikowicami, a wówczas wypędzenie niechcianej firmy może być już niemożliwe. Tę obawę potwierdzili goście spotkania z Centrum Zrównoważonego Rozwoju - Teresa Adamska i Zbigniew Tenenski. W dyskusję włączyli się radni gminni Arkadiusz Jaksa oraz Piotr Kociołek.
- Jestem zbulwersowany tą sytuacją. Jestem zawsze po stronie mieszkańców - zapewniał wójt Gminy Pabianice Henryk Gajda. Musiał tłumaczyć się, dlaczego żaden przedstawiciel gminy nie uczestniczył w pierwszym spotkaniu nt. odwiertów w Urzędzie Marszałkowskim w ubiegłym roku, dlaczego nie odwołał się od decyzji Ministra Środowiska i dlaczego, choć faks ze wspomnianą decyzją trafił do Urzędu Gminy 9 grudnia 2009 roku, za datę wpłynięcia podaje się dopiero 6 stycznia 2010 roku. Wójt obiecał, że na najbliższej sesji Rady Gminy radni wystosują oficjalny apel i protest w tej sprawie.
- Deklaracja jest szczytna, ale spóźniona o parę miesięcy! Ktoś jest za to odpowiedzialny! - krzyczał jeden z obecnych na sali.
W dyskusji praktycznie nie brali udziału, choć byli obecni na sali, przedstawiciele Geofizyki Toruń Krzysztof Turaj i Antoni Kucharski oraz reprezentujące Elektrownię Bełchatów Magdalena Kula i Dominika Kukieła. Ta druga zaproponowała jeszcze jedno spotkanie, na którym przedstawiciele w/w firm będą mogli przekazać wyczerpujące informacje na temat odwiertów i uspokoić mieszkańców. Terminu jednak nie ustalono.
Mieszkający w Pawlikowicach Adam Skawiński, organizator spotkania, przygotował plik wzorów pism wypowiadających porozumienie z Geofizyką Toruń w sprawie wstępu na prywatne działki. Pisma rozeszły się w minutę po zakończeniu spotkania. W spontanicznym głosowaniu wszyscy mieszkańcy podnieśli ręce przeciwko wtłaczaniu CO2 pod ziemię. „Co możemy robić?" - pytali, ale nikt nie potrafił udzielić im jednoznacznej odpowiedzi. Powołany został Komitet Obywatelski (jego szefem został Skawiński) przeciwko składowaniu CO2 pod ziemią i prywatyzowaniu sektora energetycznego. Od wczoraj kilkunastu wolontariuszy zbiera podpisy pod pismem, które trafi bądź do marszałka sejmu, bądź do prezesa Rady Ministrów.





dodaj swój komentarz Komentarze (9)
Co2
obiektyw pabianice kieruję do Ciebie tą treść. Odpowiadając na Twoją uwagę, że w Twoim odczuciu Co2 jest nie groźne, to mam propozycję - odkup moją działkę i przeprowadź się w okolice odwiertu. Ja na dzień dzisiejszy nie mogę sprzedać swojego siedliska. Powidz mi , co jest tego powodem? Nasza głupota, cz rozsądek ludzi, którzy nie chcą kupić?
-
http://www.greenpeace.org/poland/wydarzenia/wiat/wylapywanie-co2
biznes plan
ja mysle ze zagrozenie bedzie w promieniu 2tys kilometrów od takiego odwiertu, faktycznie mineralna gazowa ze studni w okolicy to nie lada gratka. Pomyslcie ilu pielgrzymów i ile kasy z turystyki do wod gazowanych mozecie wyciagnać..
CO2
To jest zagrozenie dla wszsytkich w promieniu 200km od odwiertu!
Ceny ziemi, plony wszystko pojdzie w ....,