W szpitalu zaginął... pacjent
data: 2010-08-31 (10:51)
Z pozoru kuriozalna sytuacja mogła się zakończyć tragicznie. 49-letniego pacjenta oddziału wewnętrznego znaleźli na parkingu policjanci.
W poniedziałek około godz. 22.00 do pabianickiej komendy policji zadzwonił lekarz z oddziału wewnętrznego pabianickiego szpitala i zgłosił zaginięcie mężczyzny. Pacjent wyszedł ze szpitala i ślad po nim zaginął.
- Policjanci ustalili, że mężczyzna jest mieszkańcem gminy Dłutów. Podejrzewając, że mógł on wrócić do domu, penetrowali jego rodzinną miejscowość, ale tam go nie znaleźli - mówi młodszy aspirant Joanna Szczęsna, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Pabianicach. - Gdy wrócili do szpitala, wypytali ochronę szpitala, czy przeszukała teren na zewnątrz budynku. Okazało się, że ochroniarze nie sprawdzili terenu przyległego do szpitala.
Mundurowi szukali krótko. Przed północą na parkingu znaleźli leżącego 49-latka. Mężczyzna opuścił oddział przed godz. 20.00, więc cztery godziny na chłodzie dały mu się we znaki. Był zziębnięty, policjanci odprowadzili go do oddziału.
- 49-latek nie pamięta jak się znalazł na parkingu - twierdzi rzecznik. - Cała historia skończyła się dla tego schorowanego mężczyzny szczęśliwie.





dodaj swój komentarz Komentarze (1)
łapać go !!
szpital to nie obóz pracy ani więzienie,wiec mozna tam wejść i wyjść jwżeli taka mamy ochote.pielegniarka stojaca z batem przy drzwiach oddziału szpitalnego to gruba przesada tym bardziej ,że jest to jedyna pielegniarka po cięciach kadrowych byłego dyrektora. więc nie zwalajmy winy na opieke ze strony szpitala, to pacjent nie zachował sie powaznie.