Strażacy z Pabianic pomagają powodzianom
data: 2010-05-20 (11:54)
Czterech strażaków z pabianickiej jednostki zostało oddelegowanych do pomocy przy walce z wielką wodą w Krakowie.
W nocy z poniedziałku na wtorek do stolicy małopolski pojechali: aspirant Paweł Orłowski, asp. Michał Kuśmirowski, sekcyjny Sławomir Kęsicki oraz starszy strażak Damian Mierzyński. Pabianickich strażaków zadysponowano na polecenie komednatnta wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej w Łodzi.
- To tak zwany odwód operacyjny - tłumaczy Szymon Giza, rzecznik pabianickiej jednostki. - Z naszej jednostki zadysponowano też jedno auto, lekki samochód ratowniczo-gaśniczy oraz pompę, którą zabrał "po drodze" zastęp strażaków z Sieradza.
Nasi strażacy pomagają w dzaiałaniach na terenie Krakowa. Tam też pracuje nasza pompa. Tymczasem w pabianickiej jednostce doszło do reorganizacji pracy.
- Normalnie pracujemy w systemie trzyzmianowym. 24 godzimy służby i 48 godzin wolnego. Teraz pracujemy na dwie zmiany, przez 24 godziny mamy służbę i 24 godziny wolne - wyjaśnia rzecznik. - Ponadto do odwołania są zwiększone stany osobowe z 12 do 18 strażaków na każdej zmianie. Po dwie osoby dyżurują na stanowisku kierowania.






dodaj swój komentarz Komentarze (4)
czytanie ze zrozumieniem nie boli
Panowie, czytanie naprawdę nie boli...
Wyraźnie jest napisane: "lekki samochód ratowniczo-gaśniczy" a taki w PSP jest tylko jeden... :/
odpowiedzialni?
Grażyna Gęsicka: Oczywiście. W sierpniu 2007 roku rząd Jarosława Kaczyńskiego przygotował listę strategicznych inwestycji, które miały być finansowane ze środków unijnych. Umieściliśmy na niej wiele projektów przeciwpowodziowych, w tym projekt dla środkowej Wisły o wartości 200 mln euro. Chroniłby on tereny z obszaru pięciu województw. Przewidywaliśmy obwałowywanie od Koszyc do Płocka, jego umocnienie i naprawę. Była też zaplanowana naprawa zbiornika na Nysie Kłodzkiej, który co prawda jeszcze funkcjonuje, ale dno mu się rozchodzi. Jeśli to się stanie -kilkumetrowa fala wody zaleje Nysę.
K.B.: Co się stało z tymi projektami?
G.G.: Zostały skreślone przez rząd PO. Była to jedna z pierwszych decyzji, którą nowa minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska podjęła po objęciu stanowiska. Bez wahania odrzuciła wszystkie projekty przeciwpowodziowe dla województwa podkarpackiego w tym budowę istotnego dla zarządzania przeciwpowodziowego zbiornika Kąty-Myscowa na Wisłoce. Nie jestem specjalistką od powodzi. Wiem tylko, że stale wylewa Wisła i Wisłoka. Gdyby te projekty zostały przyjęte, powodzi na pewno nie udałoby się zapobiec, ale skutki katastrofy byłyby o wiele mniej bolesne.
K.B.: Dlaczego te projekty zostały skreślone?
G.G.: To jest pytanie, które wszyscy sobie zadają i na które nie sposób odpowiedzieć. Może jest to w ogóle kwestia różnicy w podejściu do rządzenia. My uznaliśmy, że skoro mamy od Unii ogromne środki, które w inny sposób nie byłyby osiągalne, to trzeba użyć je na projekty niezbędne dla bezpieczeństwa publicznego, w tym na zabezpieczenie przeciwpowodziowe, zbiorniki retencyjne i tym podobne. Rząd właśnie od tego jest. Musi zabezpieczać potrzeby społeczne. Pani minister Bieńkowska rozumie to chyba inaczej. My, uznając te projekty za strategiczne, chcieliśmy realizować je bez konkursów. Elżbieta Bieńkowska wszystkie pieniądze chciałaby dzielić w trybie konkursu, bo to znakomicie usprawiedliwia urzędnika. A przecież to rząd dysponuje pieniędzmi i odpowiada za bezpieczeństwo ludzi.
->JAG
z której jednostki OSP jesteś ???
Jak jesteś tak ciekaw to podjedź pod PSP i przez szybę w bramie zobacz czy stoi VW Transporter (SLKw) i Fiat Ducato SLRr (SDiŁ).
wóz
który konkretnie samochód został oddelegowany?