Straż pożarna: pierwsze ofiary dogrzewania
data: 2010-12-02 (10:55)
Pozostawiony bez dozoru "grzybek" i piec węglowy dosunięty do ściany - to przyczyny środowych pożarów w Ksawerowie i w Pabianicach. Strażacy apelują o zdrowy rozsądek!
Tuż po godz. 11.00, 12 strażaków zmagało się z pożarem przy ul. Wschodniej w Ksawerowie. Palił się drewniany barakowóz.
- Żeby dostać się do środka, strażacy musieli otworzyć drzwi... piłą spalinową. Zadymienie było tak duże, że strażacy musieli pracować w aparatach ochrony dróg oddechowych - mówi Szymon Giza, rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Pabianicach. - Podano jeden prąd wody, rozebrano dwie ściany oraz pół dachu.
Ogień strawił meble znajdujące się wewnątrz barakowozu: wersalkę, stół, krzesła i szafki. Spaliły się też dwie ściany i pół dachu. Przyczyną pożaru był pozostawiony bez dozoru piec typu "grzybek". Straty powstałe w wyniku pożaru oszacowano na 1.500 złotych.
Przed godz. 16.00 zapaliło się w mieszkaniu na trzecim piętrze w kamienicy przy ul. Warszawskiej. Pożar zgłosiła sąsiadka, która zauważyła dym, wydobywający się zza drzwi. Po otwarciu mieszkania okazało się, że... piec węglowy jest dosunięty do ściany.
- Ciepło z pieca spowodowało pożar wewnątrz ścianki - dodaje rzecznik. - Żeby zlokalizować zarzewie ognia, strażacy korzystali z kamery termowizyjnej.
W wyniku pożaru spaliło się około metr kwadratowego ścianki. W akcji trwającej niecałą godzinę brało udział 9 strażaków.






dodaj swój komentarz Komentarze (0)