Strajk pielęgniarek: okupacja albo głodówka
data: 2012-01-05 (09:00)
Strajk okupacyjny lub głodowy - jedną z tych dwóch form przyjmie protest pielęgniarek w pabianickim szpitalu. Decyzje zapadną w ciągu najbliższych dni.
Kilkanaście dni temu na oddziałach pojawiły się specjalne listy. Pielęgniarki odpowiadają na nich na pytanie, jaką formę powinien przyjąć strajk Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. Wybór nie jest duży: okupacja lub głodówka.
- Pewną drogę rozwiązania wskazała nam pani prezes w wywiadzie mówiąc, że jeżeli nam się nie podoba, możemy szukać pracy gdzie indziej. Widać w pabianickim szpitalu jest nadmiar pielęgniarek - ironizuje Elżbieta Kozłowska, przewodnicząca związku.
- Kiedy otrzymam odpowiednie pismo, ustosunkuję się do niego - ucina temat Dominika Konopacka, prezes Pabianickiego Centrum Medycznego.
Protest pielęgniarek trwa od czerwca ubiegłego roku. Ich główny postulat to 1000 złotych podwyżki. Do dziś ich pensje nie wzrosły nawet o złotówkę. Kilka prób porozumienia z władzami szpitala nie przyniosło rezultatu. Ostatnie spotkanie na początku grudnia niczego do negocjacji nie wniosło.
- W kółko słyszymy, że jeszcze nie został podpisany kontrakt z NFZ-em, że trzeba kupić sprzęt, przeciekają dachy - wylicza przewodnicząca związku.
Zgodnie z zapowiedziami, eskalacja protestu została odłożona w czasie ze względu na święta Bożego Narodzenia. W nowym roku jednak taryfa ulgowa się kończy. Wkrótce pielęgniarki spotkają się z zarządem związku. Wówczas podejmą ostateczne decyzje.






dodaj swój komentarz Komentarze (12)
na bruk z nimi!!!leniwe,pozbawione uczuc plotuchy!!!PANI PREZES NIECH PANI WYMIENI TA CALA ZGRANA PACZKE!!!
dokładnie,nie robią nic,procz wielkich plote,o pomoc nie ma co je prosic,sama jestem najlepszym przykladem,jak to polozne o maly wlos mnie razem z moim nowonarodzonym malenstwem na tamten swiat nie wyslaly,wlasnie z tego szpitala dziadoskiego,bylam po cieciu,poprzedzonym 10godzinnym porodem naturalnym bez skutku,dziecko owiniete pepowina kilkakrotnie ,przezylam,sama nie wiem jak,gdy nie bylo tetna plodu odrazu decyzja ciecie ratujaca zycie dziecku i mnie,po cieciu,wpadly po godzinie i kazaly mi wstac na nogi bo beda mnie myly-na stojaco,prosilam ,ze nie mam sily,a gdzie tam,sciagly mnie z lozka,potem nie minelo duzo czasu,kazaly mi wziasc swoje bagaze i sie przeniesc na druga sale,sunac sie po scianie zawleklam dwie torby z wyprawka i moimi rzeczami,po 2dniach wyszlam na wlasna prosbe,gdy nie moglam sie doprosic,zeby ktora kolwiek pomogla mi wstac z lozka do toalety,pozatym pielegniarka noworodkowa ,nie chciala ubrac dziecka do wypisu,bo podobno daje sie za to cos,a ja bylam juz tak zle nastawiona do tego personelu,ze postanowilam nie dac im nic,chociaz czekaly na to,KONCOWY EFEKT TO,ZE CORKA URODZILA SIE W ZAMARTWICY A JA PONIEWAZ MOJ WYSILEK BYL BARDZO NADSZARPNIETY TYM ,ZE ODRAZU WSTAC MUSIALAM DO MYCIA I ZAWLEC SIE Z BAGAZAMI,ZEBY ZMIENIC SALE.....POPĘKALY MI SZWY PO CIECIU I NABAWILAM SIE TORBIELI PODOBO Z PRZESILENIA,NIE WSPOMNE JUZ O NERWICY I SILNEJ DEPRESJI.
?
to teraz już wiadomo, że nie należy pożyczać pieniędzy... Ciekawe na jaki cel zostały zaciągnięte kredyty i dlaczego dług urósł z 14 mln do 125mln. O ile wiem kredyty zaciągane przez gminę maja niski procent odsetek. Czyżby wówczas chodziło o podwyżki dla personelu? Nie wiem ole obecnie zarabiają pielęgniarki ale może warto się przekwalifikować? Gdzie się tak dobrze zarabia i pracuje mniej niż na szpitalnych oddziałach?
...
Wszystkim się należy, tylko nie pielęgniarkom.
Pielęgniarka to nie jest "chłopiec na posyłki" tylko wyształcony, fachowy pracownik medyczny, który ciężko pracuje i ponosi ogromną odpowiedzialność za swoją pracę.
To nie pielęgniarki wpędziły ten szpital w długi, tylko radni, którzy wyrazili zgodę na zaciągnięcie kredytu przez ówczesnego dyrektora szpitala.
Pożyczył 14 milionów złotych, by po 15 lata choddać 125 milionów złotych.
Niektórzy radni ówczesnej kadencji do dzisiaj zasiadają w Radzie Miasta i opowiadają nam dyrdymały o oszczędzaniu.
do gościu
wygląda na to, że wystarczy jak pensję pani dyrektor wrzuci się do wspólnej puli podzieli i wszyscy będą zadowoleni. No może być problem z obsadzeniem stanowiska dyrektora, ale przecież jak ma rządzić źle to lepiej wcale. Nie bronię dyrekcji ale jak ktoś ma choć blade pojęcie o makro ekonomi nie będzie opowiadał że to wina pensji dyrektora. Inna rzecz to sposób zarządzania do tego potrzeba specjalisty i to nie lekarza ale zarządcy nieruchomości z doświadczeniem w nieruchomościach instytucjonalnych lub dobrego menadżera.