Policjanci pilnują... zamkniętego sklepu
data: 2010-12-15 (11:00)
Mieszkańców ulicy Waryńskiego od pewnego czasu zastanawia fakt, dlaczego przed sklepem z dopalaczami zlokalizowanym na rogu ulic Waryńskiego i Skłodowskiej codziennie dyżuruje patrol policji. Czy mundurowi podejrzewają, że w tym miejscu, mimo zakazu handlu, nadal może dochodzić do sprzedaży dopalaczy?
Z informacji przedsiębiorców prowadzących interesy właśnie w tym rejonie, wynika, że policyjny radiowóz pojawia się przed sklepem kilka razy w ciągu dnia od czasu jego zamknięcia. Przypomnijmy, że miało ono miejsce na początku października w związku z ogólnopolską akcją kontroli sklepów z tzw. artykułami kolekcjonerskimi przeprowadzoną przez inspektorów sanitarnych i funkcjonariuszy policji.
- Policjanci w ramach wykonywanych zadań służbowych kontrolują miejsca, gdzie dochodzi do naruszeń prawa. Z prowadzonej przez nas analizy wynika, że takim miejscem jest m.in. rejon ulic Skłodowskiej i Waryńskiego. Dlatego też jednym z zadań funkcjonariuszy jest przede wszystkim oddziaływanie prewencyjne, by w tym rejonie nie dochodziło do łamania prawa i zakłócania porządku publicznego - dość oględnie stwierdza rzeczniczka pabianickiej policji, Joanna Szczęsna.
Funkcjonariuszka nie chce zdradzić, czy policja ma informacje, że mimo zamknięcia sklepu nadal jest w nim prowadzony handel dopalaczami.
- Skoro lokal jest zamknięty, to czego właściwie oni tam pilnują? Powinni kontrolować miejsca, w których jest naprawdę niebezpiecznie - ocenia pan Jacek, właściciel jednej z firm mieszczących się przy ul. Waryńskiego.
Czas pokaże, czy stróżów prawa przyciąga właśnie w to miejsce…





dodaj swój komentarz Komentarze (3)
kto za to płaci
szkoda że ich nie ma tam gdzie są naprawdę potrzebni.
a co nas to....
Święta racja Stary, ale czy całe miasto musi o tym od razu wiedzieć? Wiesz jak jest, ludzie znowu będą polewać z całej Policji, a nie z jednego gostka, który posrał się i ze strach wydał takie polecenie by tak kwitnąć do bólu dzień i noc. Przykre jest to, że nasze prawo jest na tyle nie doskonałe, że przez kilka miesięcy policjant wraz z radiowozem jest unieruchomiony w martwym punkcie dzień i noc tylko dla tego, że nikt nie chce wziąć na dupę wejścia i zgarnięcia tego co zostało z tego gówna do "policyjnych sejfów" bo wtedy mogło by się okazać, że ktoś wniesie skargę, a jak wiesz jak nie ma kogo w zadek kopnąć to kopie się funkcjonariusza, bo oddać kopniaka mu nie wolno.
prawda
jak klamac to trzeba umiec, pilnuja sklepu bo komendant boi sie ze cos jeszcze wyniosa ze sklepu a wtedy poleci ze stolka a dwa pilnuja czy pilnowali bo nie chialo sie robic pracy bo po kazdym zerwaniu naklejonych kartek trzeba bylo robic ogledziny, ot cala prawda