Pola toną w śmieciach
data: 2010-10-28 (09:00)
Spacer po polach hermanowskich pozwala stwierdzić, że pabianiczanie to... oszczędne brudasy. Wolimy pod osłoną nocy wyrzucić niewygodne śmieci na pole za miastem niż poprosić profesjonalną firmę o ich wywóz.
Mieszkańcy Piasków często wychodzą na pola hermanowskie z psami. Spacer tamtędy często ma niewiele wspólnego z wypoczynkiem, bardziej przypomina poruszanie się po wysypisku śmieci.
Otóż na takiej wyprawie można się wzbogacić o kilka kompletów opon, fragmenty mebli, obudowy telewizorów, walizki, deski pokryte papą, potłuczone szyby samochodowe z uszczelkami, węże od odkurzaczy a nawet parasol. Umęczeni wspinaniem się na góry gruzu i odpadów budowlanych (m.in. worki z pianką i płyty kartonowo-gipsowe) będą mieli okazję odpocząć na kilku tapczanach... Jak widać, wolimy wyrzucić śmieci na pole niż poczekać czy ewentualnie zapłacić za ich odbiór.
- Odpady wielkogabarytowe z prywatnych posesji z terenu miasta odbieramy dwa razy do roku według harmonogramu, zaś z terenów Pabianickiej Spółdzielni Mieszkaniowej i Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej takie śmieci odbieramy co piątek - informuje Joanna Wlaźlak, kierownik pabianickiego oddziału Eko-Regionu. - Jeżeli ktoś ma do wyrzucenia gruz, możemy podstawić kontener o pojemności 7 metrów sześciennych. Koszt tego przedsięwzięcia to 621 złotych i 67 groszy. Z takiego kontenera można korzystać przez tydzień.
Tuż przy przedłużeniu ulicy Miodowej ktoś wyrzucił kilkadziesiąt kilogramów potłuczonych żarówek. Widać zrobił to z premedytacją, bo wybrał takie miejsce, w które bez problemu można wjechać samochodem z przyczepką.
- Żarówki, w zależności od rodzaju, są odpadem niebezpiecznym i powinny zostać zutylizowane. Taka usługa jest płatna - wyjaśnia Wlaźlak. - Powinno to zostać uprzątnięte.
O sprawie poinformowaliśmy straż miejską. Okazuje się, że strażnicy z eko-patrolu odwiedzają te tereny. We wrześniu namierzyli nawet jednego "śmieciarza", na podstawie... faktur, które zostawił w foliowych workach. Ale o żarówkach nie wiedzieli.
- Jeżeli nie jest to zwykła stłuczka szklana, ale żarówki z metalami ciężkimi, to może powodować zagrożenie ekologiczne - zaznacza Piotr Jóźwiak z eko-patrolu. - Znalezienie sprawcy będzie jednak bardzo trudne. Prędzej ustalimy właściciela działki, na której leżą żarówki. Choć i to zadanie do łatwych nie należy, bo nie ma tam podziału geodezyjnego.
Tymczasem na polach śmieci piętrzą się jak problemy, które strażnicy mają z ustaleniem odpowiedzialnego za posprzątanie. Może warto uzbroić się w cierpliwość, poczekać na śmieciarkę lub wysupłać trochę grosza i zapłacić za wywóz śmieci? Wtedy spacer z psem po obrzeżach miasta będzie prawdziwą przyjemnością, a nie przykrym obowiązkiem.







dodaj swój komentarz Komentarze (6)
skandal
odpady z pierwszego zdjęcia to odpady z Phillips-a, pracowałem tam trochę i wiem co jest na rzeczy, na zdjęciu widać elementy niewyprodukowanych żarówek (rurki, potłuczone balony, i jażniki których nie udało się odzyskać). ciekawe kto bierze za to pieniądze....
trzeba zrobić porządek
Tego gnoja co wywiózł paredziesiąt kilo żarówek strażnicy miejscy powinni przeczołgać po nich nago, a potem kazać mu wyzbierać co do szkiełka i pręcika. Nauczyłby się porządku.
...
Niestety wszystkie miejsca w Pabianicach, gdzie jest troche pola nieuprawianego jest zasypane śmieciami :(
Patrole
Jaki Komendant taki patrol :)