Pabianiczanin zaginął w Anglii. Odnaleźli go martwego
data: 2011-11-17 (11:50)
55-letni pabianiczanin wyjechał do Londynu do pracy. Zmarł na londyńskiej ulicy w marcu 2008 roku. Dzięki dokumentacji dentystycznej odnaleziono jego szczątki w Anglii.
Początek tragicznej historii 55-letniego wówczas pabianiczanina, który wyjechał do Anglii w poszukiwaniu pracy miał miejsce w kwietniu 2008 roku, kiedy to rodzina zaniepokojona nieobecnością od dłuższego czasu krewnego zgłosiła jego zaginięcie. Najbliżsi kilkakrotnie próbowali skontaktować się z nim w miejscu zamieszkania, lecz za każdym razem drzwi otwierał im mężczyzna, podający się za znajomego ich krewnego, który do czasu przyjazdu z zagranicy 55-latka miał opiekować się domem.
Rodzina oraz policjanci wielokrotnie próbowali skontaktować się telefonicznie z zaginionym, lecz za każdym razem jego telefon milczał. Kryminalni ustalili, że pabianiczanin wspólnie ze znajomymi w marcu 2008 roku wyjechał autokarem z Łodzi w poszukiwaniu pracy do Londynu. Po pewnym czasie jego koledzy wrócili do kraju, a on pozostał za granicą, nie kontaktując się z najbliższymi. Posiadając takie informacje policjanci zwrócili się o zarządzenie poszukiwań międzynarodowych.
Dzięki tej procedurze możliwa była wymiana informacji pomiędzy polskimi a angielskimi policjantami. Biuro Współpracy Międzynarodowej Komendy Głównej Policji dostarczało pabianickim funkcjonariuszom znaczących informacji, które okazały się przełomowe w żmudnych i długotrwałych poszukiwaniach. W grudniu 2010 roku strona angielska przesłała do Polski informacje i fotografie pięciu zwłok o nieustalonej tożsamości, ujawnionych w rejonie Londynu w 2008 roku.
Kryminalni rozpoczęli kolejny etap żmudnej i czasochłonnej pracy, weryfikując przesłane fotografie z rysopisem zaginionego, typując jedną ,najbardziej pasującą do sylwetki zaginionego. Ponieważ rodzina na zdjęciu nie rozpoznała swojego krewnego, policjanci musieli poszukać innego rozwiązania i metody na ustalenie i potwierdzenie tożsamości 55-letniego pabianiczanina. Zwłoki zostały już zgodnie z procedurami skremowane, ale strona angielska dysponowała odbitkami linii papilarnych i zdjęciami rentgenowskimi zębów denata.
Te informacje stały się początkiem poszukiwania dokumentacji dentystycznej zaginionego. Kryminalni ustalili, że placówka, w której leczył się 55-latek została zlikwidowana, a wszelką dokumentację zarchiwizowano w pabianickim szpitalu. Jednak tam po weryfikacji dokumentów okazało się, że brakuje tej najistotniejszej informacji dotyczącej uzębienia zaginionego. Policjanci nie dali za wygraną i sprawdzili kilkanaście placówek dentystycznych na terenie Pabianic.
W końcu, w jednej z nich natrafili na diagram dentystyczny, który pozwolił na zidentyfikowanie denata. Te cenne ustalenia i informacje zostały natychmiast przesłane do Interpolu, a w odpowiedzi strona angielska potwierdziła tożsamość 55-letniego pabianiczanina, którego w marcu 2008 roku znaleziono na chodniku w Londynie i hospitalizowano z powodu hipotermii. Jeszcze tego samego dnia zmarł na atak serca. Został pochowany jako osoba o nieustalonej tożsamości. Jednoznaczne wyjaśnienie tej sprawy było możliwe dzięki zaangażowaniu pabianickich policjantów współpracujących z londyńskimi służbami.





dodaj swój komentarz Komentarze (3)
jaki prezydent taki zgon....
...Dychto skutecznie obrzydza nam Pabianice. Czego szukamy zatem za granicą? Dlaczego PO nie daje nam godnie żyć w kraju i musimy emigrować? Dlaczego nie wszyscy są ziomkami w UM, dlaczego nie ma u nas pracy? Może inwestorzy są odstraszani? Może to miał być nasz prez....t? Dlaczego ON NIE ROZUMIE NASZYCH PROBLEMÓW? DLACZEGO JEST TAKIM ,,ZŁYM PORUCZ.. PREZYDENTEM"? Niech zrobi zebranie na starym rynku i odpowie ON a nie jego rzecznik na konkretne pytania mieszkańców... Brak mu chyba odwagi...
?
Policja zaczęła go szukać w kwietniu 2008, kiedy rodzina zgłosiła zaginięcie i wtedy był początek. Odkrywanie jakichś faktów sprzed kwietnia to już retrospekcja:)
???
zmarł w marcu 2008 a jego tragiczna historia zaczęła się w kwietniu 2008 czyli miesiąc później. jakaś nieścisłość kochana redakcjo :)