Nasz Krzysiek mistrzem Polski!
data: 2011-04-01 (06:00)
Strażnik miejski z Pabianic, Krzysztof Jegier został mistrzem Polski strażników miejskich w armwrestlingu, czyli w siłowaniu się na rękę. Drugie miejsce w lżejszej kategorii wagowej wywalczył komendant pabianickiej jednostki, Andrzej Wojkowski.
Mistrzostwa Polski rozegrano w miniony weekend, w Płocku. Zjechali się na nie strażnicy miejscy i gminni z całego kraju. Łącznie do zawodów przystąpiło ponad 200 strażników, podzielonych na kategorie wagowe. My wystawiliśmy tylko... dwóch zawodników.
- Ale za to jakich! - broni się komendant Wojkowski. - Uznaliśmy, że nie liczy się ilość, ale jakość.
Komendant wystartował w kategorii 85 kg, a starszy inspektor Jegier w kat. 95 kg. W każdej z tych kategorii startowało po 12 strażników.
- Byliśmy podzieleni na dwie grupy. Musieliśmy stoczyć po pięć pojedynków grupowych. Do półfinałów awansowało po dwóch najlepszych z każdej grupy - opisuje Jegier. - Ja swoją grupę wygrałem, komendant także. Dopiero w półfinałach zaczęły się schody.
Gdy nasi strażnicy awansowali do półfinału, trafili na krzepkich rywali ze Wschodu. Jegier wylosował strażnika z Białegostoku, Wojkowski z Przemyśla.
- Myślałem, że nie dam rady, bo już mnie kładł. Na szczęście komendant, który chwilę przede mną wygrał, tak mnie dopingował, że omal nie stracił głosu - opowiada Jegier. - Tak mnie zmobilizował, że zdołałem położyć rękę białostoczczanina na stole. Walka trwała prawie 2 minuty! W ręce bolał mnie każdy mięsień i każde ścięgno. Bałem się, że nie dam rady zebrać sił na finał.
Z kolei komendant na półfinałowy pojedynek przygotował błyskawiczną taktykę.
- Nie było co kombinować, bo rywal był wyższy i potężniejszy. Postanowiłem, że wezmę go z zaskoczenia - przyznaje. - I faktycznie, padł po kilkunastu sekundach.
Wreszcie przyszła walka o złoto. Jaka była taktyka na finał?
- Dać z siebie wszystko - podkreślają nasi mistrzowie.
Pierwszy do boju przystąpił komendant. Miał pecha, bo trafił na strażnika z Płocka.
- Wiadomo, gospodarzom nawet ściany pomagają - puszcza oko Wojkowski. - Poza tym stół był nieco przekrzywiony na stronę przeciwnika, a sędziowie przymknęli na to oko. On miał za sobą rzeszę kibiców, a ja tylko... Krzyśka. Położył mnie po pół minuty.
Tuż po komendancie do walki w kat. 95 kg stanął obolały po półfinale Jegier. On też nie miał łatwej przeprawy, bo rywal z Nowego Targu przyznał, że pracował kiedyś jako drwal.
- Facet miał krzepę w rękach, ale... to też człowiek. I chyba w finale miał jakiś kryzys, bo wcześniej kładł wszystkich jak leciało. A tutaj się zaciął - wspomina pan Krzysiek. - Udało mi się to wykorzystać i wygrałem.
Nasi strażnicy w nagrodę dostali medale oraz niewielkie nagrody od sponsora, koncernu paliwowego.
- Moja nagroda od razu trafiła do baku. Wiadomo, ile dzisiaj kosztuje paliwo - mówi komendant.
- A ja obiecałem rodzinie, że strzelę sobie jakąś... ekstra fryzurę - wyznaje pan Krzysiek. - Na razie jestem na etapie poszukiwań fryzjera, który zgodziłby się na moją propozycję.






dodaj swój komentarz Komentarze (7)
etap "krawężnika"
No tak, kariera od kierowcy śmieciary do pierwszych skrzypiec w SM zrobiona dość szybko. Jeśli zaś o patrolowaniu szkół mowa, to od tego p. Krzysztof ma czarnego robola p. Jolę, która za niego robi wszystko, a ten leniwiec śmietankę i pochwały zbiera. A może ktoś widział tego superhiro przy pracy? Ale nie w CSK, tylko w SM?
:-)
czy to poszlo jako zart lub nie pokazalo jakie sa nastroje w samej strazy, jak komendant podzielil komende na swoich i robol....i by mu przynosili mkk dla urzedu by i radni i prezydent nie marudzili ze nic sie nie robi ,a ze swoimi zausznikami spija kawki w gabinecie , gdzie niby to odbywaja sie straszne odprawy do sluzby... zart moze i byl ok ale kazdy komentarz jest w 100% prawdziwy
.
etap "krawężnika" pewnie ma już za sobą, nie widać go na ulicach ale widać w szkołach co jest obcym miejscem dla wielu...
Ale po co drogi Krzysiu?
Pan K. Jegier nie musi pracować. Na tą chwilę jako jedyny w SM spełnia rolę maskotki Pana Komendanta i jest specjalistą od pierdół wszelakich. Facet siłę ma, ale na ulicy od pięciu czy sześciu lat nikt go już nie widział...... i nie zobaczy, bo ..... bo tak na prawdę sam nie wiem czemu? Pozdrawiam całą wkrętno-dupną elitę z SM.