wtorek, 22 maj 2012 () imieniny: Julii i Heleny

www.mmpabianice.pl Wydarzenia Nasz Krzysiek mistrzem Polski!

Nasz Krzysiek mistrzem Polski!

data: 2011-04-01 (06:00)
komentarzy: 7

Strażnik miejski z Pabianic, Krzysztof Jegier został mistrzem Polski strażników miejskich w armwrestlingu, czyli w siłowaniu się na rękę. Drugie miejsce w lżejszej kategorii wagowej wywalczył komendant pabianickiej jednostki, Andrzej Wojkowski.

Mistrzostwa Polski rozegrano w miniony weekend, w Płocku. Zjechali się na nie strażnicy miejscy i gminni z całego kraju. Łącznie do zawodów przystąpiło ponad 200 strażników, podzielonych na kategorie wagowe. My wystawiliśmy tylko... dwóch zawodników.

- Ale za to jakich! - broni się komendant Wojkowski. - Uznaliśmy, że nie liczy się ilość, ale jakość.

Komendant wystartował w kategorii 85 kg, a starszy inspektor Jegier w kat. 95 kg. W każdej z tych kategorii startowało po 12 strażników.

- Byliśmy podzieleni na dwie grupy. Musieliśmy stoczyć po pięć pojedynków grupowych. Do półfinałów awansowało po dwóch najlepszych z każdej grupy - opisuje Jegier. - Ja swoją grupę wygrałem, komendant także. Dopiero w półfinałach zaczęły się schody.

Gdy nasi strażnicy awansowali do półfinału, trafili na krzepkich rywali ze Wschodu. Jegier wylosował strażnika z Białegostoku, Wojkowski z Przemyśla.

- Myślałem, że nie dam rady, bo już mnie kładł. Na szczęście komendant, który chwilę przede mną wygrał, tak mnie dopingował, że omal nie stracił głosu - opowiada Jegier. - Tak mnie zmobilizował, że zdołałem położyć rękę białostoczczanina na stole. Walka trwała prawie 2 minuty! W ręce bolał mnie każdy mięsień i każde ścięgno. Bałem się, że nie dam rady zebrać sił na finał.

Z kolei komendant na półfinałowy pojedynek przygotował błyskawiczną taktykę.

- Nie było co kombinować, bo rywal był wyższy i potężniejszy. Postanowiłem, że wezmę go z zaskoczenia - przyznaje. - I faktycznie, padł po kilkunastu sekundach.

Wreszcie przyszła walka o złoto. Jaka była taktyka na finał?
- Dać z siebie wszystko - podkreślają nasi mistrzowie.
Pierwszy do boju przystąpił komendant. Miał pecha, bo trafił na strażnika z Płocka.

- Wiadomo, gospodarzom nawet ściany pomagają - puszcza oko Wojkowski. - Poza tym stół był nieco przekrzywiony na stronę przeciwnika, a sędziowie przymknęli na to oko. On miał za sobą rzeszę kibiców, a ja tylko... Krzyśka. Położył mnie po pół minuty.

Tuż po komendancie do walki w kat. 95 kg stanął obolały po półfinale Jegier. On też nie miał łatwej przeprawy, bo rywal z Nowego Targu przyznał, że pracował kiedyś jako drwal.

- Facet miał krzepę w rękach, ale... to też człowiek. I chyba w finale miał jakiś kryzys, bo wcześniej kładł wszystkich jak leciało. A tutaj się zaciął - wspomina pan Krzysiek. - Udało mi się to wykorzystać i wygrałem.

Nasi strażnicy w nagrodę dostali medale oraz niewielkie nagrody od sponsora, koncernu paliwowego.

- Moja nagroda od razu trafiła do baku. Wiadomo, ile dzisiaj kosztuje paliwo - mówi komendant.

- A ja obiecałem rodzinie, że strzelę sobie jakąś... ekstra fryzurę - wyznaje pan Krzysiek. - Na razie jestem na etapie poszukiwań fryzjera, który zgodziłby się na moją propozycję.
 

Oceń artykuł:
  • Aktualna ocena 2/5 gwiazdek.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Średnia ocena: 4.50 (ilość głosów: 4)

dodaj swój komentarz Komentarze (7)

Autor *

(gość portalu)

Tytuł *

Treść *

Kod z obrazka *

* pola obowiązkowe
Komentarze dodawane przez gości portalu (użytkownków niezalgowanych) zanim zostaną opublikowane muszą zostać zaakceptowane przez moderatora.
Jeżeli chcesz, aby Twój komentarz był widoczny zaraz po wysłaniu zaloguj się.
Jeżeli nie masz jeszcze konta w naszym portalu zarejestruj się.
etap "krawężnika"

No tak, kariera od kierowcy śmieciary do pierwszych skrzypiec w SM zrobiona dość szybko. Jeśli zaś o patrolowaniu szkół mowa, to od tego p. Krzysztof ma czarnego robola p. Jolę, która za niego robi wszystko, a ten leniwiec śmietankę i pochwały zbiera. A może ktoś widział tego superhiro przy pracy? Ale nie w CSK, tylko w SM?

2011-04-03 (21:20)
~w temacie ktoś
IP: XXX.XXX.128.216
:-)

czy to poszlo jako zart lub nie pokazalo jakie sa nastroje w samej strazy, jak komendant podzielil komende na swoich i robol....i by mu przynosili mkk dla urzedu by i radni i prezydent nie marudzili ze nic sie nie robi ,a ze swoimi zausznikami spija kawki w gabinecie , gdzie niby to odbywaja sie straszne odprawy do sluzby... zart moze i byl ok ale kazdy komentarz jest w 100% prawdziwy

2011-04-03 (11:49)
~........strasznik...........
IP: XXX.XXX.225.169
.

etap "krawężnika" pewnie ma już za sobą, nie widać go na ulicach ale widać w szkołach co jest obcym miejscem dla wielu...

2011-04-03 (10:38)
~gość
IP: XXX.XXX.128.253
Ale po co drogi Krzysiu?

Pan K. Jegier nie musi pracować. Na tą chwilę jako jedyny w SM spełnia rolę maskotki Pana Komendanta i jest specjalistą od pierdół wszelakich. Facet siłę ma, ale na ulicy od pięciu czy sześciu lat nikt go już nie widział...... i nie zobaczy, bo ..... bo tak na prawdę sam nie wiem czemu? Pozdrawiam całą wkrętno-dupną elitę z SM.

2011-04-01 (21:11)
~ze straży człek
IP: XXX.XXX.114.75