Mała sarna - wielki problem
data: 2012-01-30 (10:03)
W piątek przed godz. 10.00 dyżurny straży miejskiej odebrał zgłoszenie o sarnie, która dostała się na teren przyszpitalnego parku przy ul. Zagajnikowej. Okazało się, że nie ma służby odpowiedzialnej za złapanie zwierzęcia.
Ponieważ strażnicy miejscy nie mają uprawnień do odławiania dzikich zwierząt, dyżurny rozpoczął od powiadamiania odpowiednich - wydawałoby się - służb.
- Najpierw pomocy odmówił leśniczy, potem straż leśna - mówi Ireneusz Niedbała, zastępca komendanta straży miejskiej. - Później skontaktowaliśmy się z powiatowym lekarzem weterynarii, który stwierdził, że nie ma narzędzi, by schwytać sarnę. Podał nam kontakt do firmy, mogącej odłowić zwierzę.
Podczas spychania odpowiedzialności z jednej instytucji na drugą, zwierzę zdołało wydostać się z ogrodzonego terenu i czmychnąć w pola.
Kilka lat temu na podwórze jednej z firm przy ul. Partyzanckiej wpadło stado dzików. Wówczas bezmyślnością wykazali się pracownicy, którzy zamknęli bramkę, uniemożliwiając zwierzętom wyjście. Dodatkowo zaczęli... drażnić zwierzęta. Rozjuszone dziki zaatakowały. O sprawie zrobiło się głośno w całym kraju, nagłośnił ją m. in. TVN.
Ciekawe, co by było, gdyby teraz na teren przyszpitalnego parku wpadła nie jedna spłoszona sarna, ale właśnie stado dzików. Czy służby leśne i lekarz weterynarii też twierdziłyby, że nie mają odpowiednich uprawnień?





dodaj swój komentarz Komentarze (6)
standard
i standardowo, jak ktoś nie wie kto coś zawala, to na 100% strażnicy. nawet już "stręczą"
Strażnicy jak streczyciele.
Dziś byłam w odwiedzinach u znajomej w szpitalu. Powiedziała mi ze widziała od kilku dni biegajaca sarenke. Zapewne to ta z artykułu. Niestety chyba nie została skutecznie wyprowadzona do lasu, bo po niedługim czasie ogladalysmy ja jak przerażona biega po terenie. Przerazenie bylo uzasadnione jak zobaczylismy kilku mezczyzn chyba wlasnie straznikow miejskich, ktorzy bezmyslnie przeganiali ja z miejsca na miejsce. Nie wiem co chcieli osiagnac ale wygladalo to raczej na dreczenie zwierzecia a nie na pomoc, bo przeciez nie miala dokad uciekac!!!
zzz
spokojnie obserwował i przełykał śline, gretzky sam żarłes i nie poczęstowałeś, wstyd :)
sarny
Na Myśliwskiej dzikie zwierzęta, może być gorąco. Ciekawe dlaczego taka nazwa ulicy.