Czas na walkę z hienami
data: 2010-10-30 (20:40)
Zbliża się Święto Zmarłych. Tysiące pabianiczan będą odwiedzać groby swoich bliskich, by uczcić ich pamięć. Za nimi krok w krok będą podążać cmentarni złodzieje, którzy nie przepuszczą żadnej okazji, by ukraść z grobu świeżo postawione kwiaty lub znicze.
Nie ma dnia, by nie zgłaszali się do mnie ludzie, którym coś zginęło z grobu bliskich - mówi Halina Bakus, dyrektor Miejskiego Zakładu Pogrzebowego, który zarządza cmentarzem. - Codziennie ochroniarze kilka razy objeżdżają cmentarz, ale można powiedzieć, że to złodzieje bardziej pilnują ochrony niż ochrona złodziei.
Kradzieże są tym łatwiejsze, że żadna z trzech nekropolii nie jest oświetlona, nie posiada też monitoringu. Na taki luksus mogą sobie pozwolić tylko duże i bogate miasta.
- Oko kamery obserwuje teren jedynie wokół Miejskiego Zakładu Pogrzebowego - informuje dyrektor. - Na monitoring cmentarza o powierzchni 15 hektarów trzeba by wydać przynajmniej kilkadziesiąt tysięcy złotych.
Zatem pabianiczanie radzą sobie z przestępcami jak mogą. Sztuczne kwiatki mocują w wazonach przy pomocy... betonu. Zdarza się, że sztuczne wiązanki przed postawieniem na grób są celowo brudzone w farbie olejnej. To trochę pomaga, bo złodziejom nie chce się mocować z kwiatami zatopionymi w betonie lub wystawiać na sprzedaż pomazane wiązanki. Choć trafiają się desperaci, którzy dla kilku kwiatków potrafią potłuc wazon o pomnik. Gorzej mają ci, którzy stawiają na mogiłach bliskich świeże kwiaty. Te prawie zawsze znikają.
- Często było tak, że jednego dnia kładłam na grób świeżą wiązankę, a gdy przychodziłam następnego dnia, to już jej nie było - opowiada pani Iwona, która na "starym" cmentarzu sprząta mogiłę swoich bliskich. - Ginęły mi też znicze i zdarzało się to w ciągu całego roku, nie tylko przed Wszystkimi Świętymi.
Z kolei pana Józefa cmentarni rabusie musieli bacznie obserwować.
- Pewnego razu postawiłem zapalone znicze i wyszedłem wyrzucić śmieci. Kiedy wróciłem, już ich nie było - wspomina mężczyzna. - Ale w Pabianicach nie jest tak źle. W Łodzi kradną na potęgę.
Czasami jednak cmentarna hiena zadowoli się byle czym. Nawet lampionem po wypalonym zniczu.
- Dwa razy mieliśmy taką historię, że z pomników zginęły nam szklane lampiony bez wkładu - żali się starsze małżeństwo opiekujące się mogiłą na "nowym" cmentarzu. - Pewnie ktoś wstawił sobie do tego wkład, bo chyba nie ryzykował sprzedaży...
Takich historii odwiedzający pabianicki cmentarz mają mnóstwo. Dyrektor Bakus dzieli złodziei na trzy "grupy".
- Pierwsi to ci "wybredni", którzy ukradną to, co im odpowiada np. wkład ze znicza, a resztę zostawią. Druga grupa to osoby, które przenoszą kwiaty i znicze z innych grobów na grób swoich bliskich - wymienia dyrektor. - Wreszcie trzecia grupa to ci, którzy skradzione rzeczy myją , "obrabiają" i wystawiają na sprzedaż.
Przed Świętem Zmarłych szyki zwierają straż miejska i policja. Mundurowi zapowiadają wzmożone patrole.
- Niech złodzieje mają się na baczności - ostrzega Joanna Szczęsna, rzecznik pabianickiej policji. - Im bliżej Wszystkich Świętych, tym więcej będzie patroli policji.
Skąpić funkcjonariuszy nie zamierza także straż miejska. Strażników gotowych do patrolowania będzie więcej niż w normalne dni.
- Jak co roku będziemy częściej kontrolować te rejony, zarówno cmentarz jak i handlujących przed nekropolią - zapowiada Ireneusz Niedbała, zastępca komendanta straży miejskiej. - Konkrety będę mógł podać po ustaleniach z policją.
Zatem 1 listopada na pabianickich cmentarzach będziemy mogli czuć się bezpiecznie. A potem? Znów wszystko wróci do normy? Cmentarnym złodziejom przypominamy, że za ograbienie miejsca pochówku grozi 8 lat więzienia.






dodaj swój komentarz Komentarze (0)