33-latek zginął przygnieciony wózkiem widłowym
data: 2011-04-08 (10:53)
33-letni mężczyzna został przygnieciony wózkiem widłowym. Zginął na miejscu. Do tragicznego wypadku doszło w czwartek tuż po godz. godz. 15.00.
Dwaj mężczyźni podczas wykonywania prac na terenie firmy handlowo-usługowej nie przypuszczali, że wyciąganie lawetą zakopanego w grząskim gruncie wózka widłowego, przyczyni się do śmierci jednego z nich.
Zanim przystąpili do tej czynności, podkopali piaszczysty teren na którym stał wózek i przymocowali go taśmą holowniczą do lawety. Sądząc, że wszystko jest w porządku przystąpili do wyciągania. W pewnej chwili wózek zaczął się przewracać, a 33-letni pracownik usiłując wyskoczyć z pojazdu, dostał się bezpośrednio pod upadający sprzęt.
Koledzy natychmiast przystąpili do akcji ratowniczej, podnosząc hydraulicznym lewarkiem wózek i wyciągając spod niego nieprzytomnego 33-latka. Do czasu przyjazdu pogotowia, prowadzili akcję reanimacyjną, wierząc, że uda się im uratować kolegę.
Przybyły na miejsce lekarz stwierdził jednak zgon. Na miejscu tragicznego zdarzenia policjanci pod nadzorem prokuratora prowadzili czynności procesowe. Sprawą zajmie się również Państwowa Inspekcja Pracy.





dodaj swój komentarz Komentarze (7)
Niepotrzebna tragedia
Po pierwsze
'' Smutne Marcin mogłeś zostać u nas w zakładzie - dziś byś żył .
Inter-Folia płacze....'' - pracujac u Was nie bylo mozliwosci zycia tylko fizyczne i psychiczne upodlenie gdzie trzeba bylo walczyc o nalezna pensje. Widzialem go nie raz po pracy, to byl cien czlowieka a co do zasad BHP to chyba tez za ciekawie nie jest.
Czy jest czyms zlym ze czlowiek ktory ma milon planow na przyszlosc chce podniesc swoj status zycia i miec wiecej wolnego bez przyslowiowego bata nad glowa ?
Uwazam ze takie komentarze z waszej strony sa zupelnie nie na miejscu przynajmniej dla osob mu najblizszych.
Po drugie
Widlak, ktory byl wykorzystywany na zlomowisku nie byl przystosowany do takiego terenu. Jesli juz sie oszczedza na szkoleniach na wozki widlowe dla pracownikow to powinna byc przynajmniej jedna osoba, ktora jest na zawolanie nawet na caly zaklad a kluczyki powinny byc u pracodawcy.
Zeby bylo jasne to nie bronie nikogo i nie oskarzam.
Po trzecie
Kireujacy laweta powinien miec caly czas noge na hamulcu, oczy dookola glowy i lusterka ustawione tak by widziec najmniejszy ruch wozka, a w razie potrzeby miec otwarte drzwi by slyszec co dzieje sie z tylu. Kąt pomiedzy wozkiem a laweta jak widac na zdjeciach byl niewlasciwy i skazywal cala akcje na niepowodzenie.
Dlaczego zawsze musi wydarzyc sie taka tragedia by ludzie zaczeli myslec ???
Czy nie mozna zmienic hasla "polak madry po szkodzie" ?
Życia nikt juz mu nie przywroci ale mam nadzieje, ze prokurator pracujacy nad ta sprawa wyciagnie odpowiednie wnioski i ukarze winnych calego zajscia.
Marcin [*]
Śpij spokojnie[*]
Na zawsze będziesz w Naszej Pamieci....Nie zapomnimy o Tobie Marcinku;(;(;(...Dlaczego tak musiało się stać?;(;(;(...Szok dosłowny szok:(:(:(.. [*][*][*]...
Smutne
Marcin mogłeś zostać u nas w zakładzie - dziś byś żył .
Inter-Folia płacze....
[*]...
[*]...